Cienie mineralne Annabelle Minerals

14:24

Kosmetyki mineralne poznałam kilka miesięcy temu. Testowałam kilka firm, jednak najlepiej sprawdziły się u mnie minerały od Annabelle Minerals. Zakochałam się wówczas w matującym podkładzie. W mojej kosmetyczce na stałe zagościły również korektor i róż. Musiał więc wreszcie przyjść czas na cienie do powiek!


Moja paczuszka kryła dwa zestawy próbek cieni, czyli sześć słoiczków. Każdy z nich zawiera 1g kosmetyku. Zważywszy na to, jak niewiele cienia wystarczy do rozprowadzenia na powiece, są one niesamowicie wydajne i posłużą dość długo. A ulubiony odcień, który znika najszybciej można nabyć w pełnowymiarowym opakowaniu - 3g. Wszystkie moje kolory mają rozświetlające drobinki - ale w jednych są niemal niezauważalne, w innych wręcz się iskrzą.

Nie ma co przeciągać - oto sześć odcieni, które skusiły mnie najbardziej!


Candy - urocza brzoskwinia z leciutką nutą różu. Bardzo lubię na powiece. Ponadto w dniach, kiedy jedynie nałożę podkład i maskarę, muskam nim kości policzkowe - pięknie i naturalnie odświeża skórę.


Cappuccino - piękna, delikatnie roziskrzona ciemna czekolada. Świetnie nadaje się do mocniejszego podkreślenia oka.


Vanilla - mój ulubiony odcień, jeśli chodzi o rozświetlenie całej powieki. W cięższy poranek świetnie spełnia swoją rolę, odświeżając oko.


Water ice - tak, to nie jest mój odcień na co dzień. Ale naprawdę uwielbiam go na wyjścia w połączeniu z Blueberry - z tą myślą zdecydowałam się na te dwa odcienie - i myślę, że będzie jak znalazł na zimę - mroźny i roziskrzony.


Ice cream - bardzo przyjemny rozbielony brąz. Najchętniej przyciemniam nim zewnętrzny kącik oka w codziennym makijażu.


Blueberry - soczysta jagoda, mocno mieniąca się maleńkimi drobinkami. Razem z Water ice tworzy duet idealny.

Jak widać, postawiłam raczej na odcienie nude, z wyjątkiem dwóch - bo dlaczego by nie zaszaleć? Raz jeszcze cały zestaw:


Jakość cieni w żadnym wypadku mnie nie zawiodła. Mam dość spory problem, jeśli chodzi o utrzymanie cieni "na swoim miejscu". Moje powieki bardzo się przetłuszczają, więc bez odpowiedniego przygotowania cały makijaż znika w ciągu dwóch godzin. Zdarzało mi się, by cienie - w tym minerały innej firmy - mimo bazy wytrzymywały zaledwie kilka godzin. To zdecydowanie za mało. 
Jeśli natomiast chodzi o AM mogę szczerze powiedzieć, że jestem naprawdę zadowolona. Dzienniaki zmalowane rano bez szwanku przetrwają cały dzień w pracy i jeszcze te kilka godzin po powrocie do domu. Jeśli natomiast wychodzę wieczorem, nie martwię się, że przy drugim piwie już dzieje się na powiekach coś niedobrego.
Nakładanie cieni nie sprawia mi problemu. Fakt, że do sypkiej formuły musiałam się przyzwyczaić, bo na początku miałam kolorowy cały dziób. Szybko się jednak okazało, że to naprawdę kwestia wprawy i po dwóch - trzech podejściach nic nie uciekało mi poza swoje miejsce. Bardzo dobra pigmentacja na pewno ułatwia sprawę, bo cała powieka jest pomalowana po kilku ruchach pędzla i nie musimy w nieskończoność dokładać cienia, bo gdzieś coś przebija. Kolory ładnie się ze sobą blendują.

Zestaw trzech próbek cieni możecie kupić tu. zaś opakowania pełnowymiarowe - tutaj. Ponadto warszawianki mają sklep stacjonarny, ale trzymamy AM za słowo i czekamy na inwazję innych miast - w moim przypadku Poznań. :)

Znacie Annabelle Minerals? Co myślicie o kosmetykach mineralnych - używacie, lubicie? A może skusił Was któryś z cieni? Moim faworytem jest Candy. Dajcie znać! :)

You Might Also Like

0 komentarze

Dziękuję za Twój komentarz. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej. :)