Migawki końcoworoczne

18:29

Dzisiejsze migawki będą trochę obszerniejsze, bo podsumowujące nie ostatni miesiąc, ale rok. Zapraszam na szybki przegląd mojego 2015. :)



W organizacji pomaga mi planer, który zrobiłam sama. Początkowo chciałam jak zawsze kupić gotowy kalendarz, ale ostatnimi czasy tworzenie sprawia mi ogromną frajdę. Moje umiejętności graficzne są na raczej niskim poziomie, więc i planer jest dość prosty. Do stworzenia kolejnego jeszcze sporo czasu, w którym będę mogła się jeszcze podszkolić. :)


Jeśli miałabym wybrać trzy wydarzenia, które wspominam najmilej byłaby to powyższa trójka. 
Po pierwsze Pyrkon. Mój M. jest wielkim fanem fantastyki i okazało się, że i dla mnie coś się znajdzie w tych klimatach. Festiwal Pyrkon odwiedziłam drugi raz, ale byłam pod dużo większym wrażeniem. Zupełnie przypadkiem trafiłam na panel dyskusyjny z autorem serii Uniwersum Metro 2033 oraz całkowicie świadomie na wystawę smoków - w obu sytuacjach równie zachwycona!
Po drugie - impreza-niespodzianka z okazji 50 urodzin mojego taty. Kiedy usłyszałam, że tata nic nie planuje, bo "a tam", wykręciłam do brata, on podskoczył do cioci i zabraliśmy się za organizację. Nigdy nie zapomnę miny taty, kiedy to przekonany, że idziemy "uczcić" nowe autko cioci wszedł prosto na gości czekających na niego z tortem. :)
Po trzecie oczywiście koncert Florence + The Machine! Bilet sprezentował mi na urodziny Ukochany, i tak sobie od lata czekałam niecierpliwie. Aż się doczekałam i niespełna miesiąc temu byłam częścią czegoś niesamowitego. Florence ma nieskończone pokłady pozytywnej energii, którą nie da się nie zarazić. Ten koncert był jednym z moich marzeń. I poważnie zastanawiam się nad powtórką latem. ;)


Jeśli chodzi o spełnianie marzeń, mogę odhaczyć jeszcze jedno. Zaczęłam tworzyć biżuterię, do czego zbierałam się baaaardzo długo. Na razie to tylko pierścionki, ale działam już nad poszerzeniem asortymentu. :)


W ubiegłym roku wreszcie okiełznałam stempel! Na zdjęciu mój pierwszy odbity wzór. Jaka to była radość, kiedy po kilku podejściach tego dnia wreszcie zobaczyłam odbity w całości wzór. A potem już przepadłam...


Wróciłam też do czerwonej głowy. Brakowało mi tego koloru bardzo, w żadnym się tak dobrze nie czułam. Na razie zostaje. :)


Do szczurkowej ekipy dołączyła Tosia. Jest wciąż małym i przesłodkim czortem. To jednak prawdopodobnie ostatni przygarnięty szczurek. Bardzo boję się momentu, kiedy ogoniaste zaczną odchodzić. Mam nadzieję, że rozciągnie się to w czasie najbardziej, jak to możliwe. Wtedy zobaczymy, na dzień dzisiejszy z wielu względów - również emocjonalnych - nie będzie kolejnych. To cudowne stworki, więc bardzo trudna decyzja, do której już raz się przymierzałam i wtedy pękłam.


Książkowym hitem była seria Uniwersum Metro 2033 właśnie. Po wspomnianym panelu z Dmitrijem uznałam, że może wcale to nie taki totalnie nie mój klimat i sięgnęłam po pierwszy tom. To był naprawdę strzał w dziesiątkę, utonęłam w tym postapokaliptycznym świecie całkowicie. Od tamtego czasu już się tak nie wzbraniam przed fantastyką i sięgam do bibliteczki M., którą do tej pory raczej omijałam.


Nie mogę nie wspomnieć o blogowej przeprowadzce na swoje. :) Nie obyło się bez problemów i wściekania, ale kiedy wreszcie blog wskoczył na odpowiednią domenę nie posiadałam się z radości! Teraz kombinuję z wyglądem - chwilowo niewiele się zmienia, ale do docelowego wyglądu jeszcze chwila!



Hity 2015 w kategorii kolorówka, pielęgnacja i paznokcie to:
- cudowna biała czekolada, czyli paletka z Makeup Revolution - dla mnie idealna!
- suchy olejek Dove, który pokochałam od pierwszego użycia - moje końcówki zresztą też;
- przezroczysty stempel, który przyleciał do mnie w ostatnich dniach grudnia, ale już zdążyłam się nim trochę pobawić i jest niezastąpiony. :)


Najlepszy smaczek zostawiłam na koniec, czyli nasze cudowne mieszkanko. Ten temat całkowicie zdominował drugą połowę roku. Dlatego było mnie tutaj trochę mniej - kiedy M. razem z tatą pracowali przy remoncie, ja wzięłam na siebie wszystkie administracyjno-papierkowe sprawy. Poza tym regularnie bywałam w mieszkaniu starając się pomagać w drobniejszych sprawach, ale niestety usłyszałam, że mam chęci dużo większe niż możliwości - czyli po prostu dali mi do zrozumienia, że za wiele nie zdziałam. ;) W każdym razie już niebawem wreszcie się wprowadzamy i naprawdę nie mogę się doczekać, kiedy powieszę nad kanapą obrazek ze zdjęcia - symboliczny pierwszy zakup. :)


Kochani, a jak Wam minął ubiegły rok? Dajcie znać, koniecznie! :)

You Might Also Like

4 komentarze

  1. Gratuluję własnego mieszkania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sporo się działo i umnie :) Gratuluję spełniania marzeń. Wspólne mieszkanei z ukochany, oj, ja jeszcze muszę troszkę poczekać.. Tyle fajnych zdjęć dodałaś i wspomnień, że nie wiem któe skomentować :D Może zacznę od początku. HAHA zazdroszczę koncertu, bo sama nie widziałam nigdy swojej ukochanej gwiazdy. Impreza taty na pewno była udana i wyobrażam sobie jaką mógł mieć minę :) cudną masz ogoniastą ekipę, masz rację że odchodzenie to trudna sprawa i smutny temat. Sama pożegnałam pare lat temu swojego psiaka i było trudno. Ale kończąc optymistycznie to 2015 dla mnie był całkiem udany, pomimo kilku momentów. Skończyłam studia z 5 na dyplomie ;) Znalazłam pierwszą pracę w zawodzie, zaręczyłam się, także ten rok był wyjątkowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkamy już ze sobą od ponad dwóch lat, ale co chwilę się przeprowadzaliśmy z wynajmowanych mieszkań do kolejnych, ile można... ;) Gratuluję ukończenia studiów z takim świetnym wynikiem! Tak samo pracy i zaręczyn. Oby kolejny rok był dla Ciebie jeszcze lepszy, a co najmniej tak dobry jak miniony. :)

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej. :)